sobota, 9 lutego 2013

Damashii cz.3

 Weekend nadszedł tak samo szybko jak ferie, a co za tym idzie, czas na kolejną część opowiadania : ).
Nie jestem w zbyt dobrym nastroju więc mogę wszystko kompletnie pomieszać, najwyżej potem poprawię błędy ;].

                                                      Damashii cz.3
  -Martwi mnie twój brak poczucia tego, że mogę tego nie chcieć. Czuję się jakby tobie zależało tylko i wyłącznie na swoim własnym życiu.
-Kotku. To nie tak. Nie wiem sam co mam myśleć... Naprawdę nie chciałbym robić tego w takiej sytuacji, ale zapomniałem Ci o czymś wspomnieć. Mam na to jeszcze 17 dni. Jeśli w ciągu tego czasu nie zdołam Cię zapłodnić to odejdę z tego świata już na zawsze, a pamięć o mnie zniknie. Nie będziesz nawet wiedziała o moim istnieniu, nikt nie będzie wiedział. Moje ciało rozproszy się jak letnia ranna mgła, zdjęcia, rzeczy tak samo. Rozumiem, że to dla ciebie ciężkie, ale czy ty byś nie chciała na moim miejscu wrócić i być z bliską Ci osobą?-Powoli zaczął ją przekonywać, że nie ma sensu się o nic martwić. Mieli do siebie zaufanie, a przy każdej następnej rozmowie Yuki była coraz bardziej rozluźniona. Chyba dlatego, że chłopak starał się już potem nie naciskać na nią i dać jej wolny wybór.
    Pozostało 9 dni. Długowłosa wreszcie zdecydowała się rozpocząć próby ocalenia Hikaru. Otrzymał on od niej zaproszenie. Wieczorem, gdy jej rodzice wyszli gdzieś oni zaczęli się przygotowywać. Zajęło im to godzinę.
Położyli się obok siebie, wtuleni.
-Yu. Bardzo Ci dziękuję. Nie sądziłem, że będziesz potrafiła się dla mnie tak poświęcić.-Czule pocałował ją w czoło, policzek, a następnie w usta.
-Nie, no co ty. Też byś tak postąpił na moim miejscu.-Mocno go do siebie przytuliła.
-Iijajaja! Przestańcie się tak..no.. przy mnie!
-COOOO??!!-Oboje wyskoczyli z łóżka. Piskliwy głosik przerwał ich romantyczne nastroje. No bo skąd tam się ktoś wziął?
-A, ahaha. Przestraszyłem was? Przepraszam najmocniej, ale nie spodziewałem się, że zastanę was w takiej pozie.-Nieznajomy zaczął się kłopotliwie drapać po głowie.
-Kim jesteś?-Yu, która pierwsza się ocknęła spytała unoszącego się nad jej nogami duszka.
-Ja jestem Aries. Zostałem wysłany przez Uzumę na ten dziwny świat. Mam dopilnować, byś wypełnił zadanie lub odszedł stąd na zawsze.-Charyzmatyczny chłopiec pokazał im swoją kosę.
-D-d-dobra.. Właśnie mieliśmy zamiar je wypełnić... Nie wiadomo kiedy znowu nam się uda to powtórzyć, dzięki TOBIE...Zostało mało czasu...
-Nie martwcie się o to poprosiłem o przedłużenie, macie 2 dni więcej.
-To chyba niewielkie pocieszenie, mógłbyś nas zostawić na taki dłuższy moment? Przy twojej obecności do niczego nie dojdzie
- Wkurzony były nieboszczyk wreszcie się ocknął i musiał się jakoś wypowiedzieć.
-Umm. Chętnie. Chciałbym, niestety muszę wam towarzyszyć non stop, a więc pamiętajcie, NIE.-Wyszczerzył swoje małe białe ząbki.

Dzisiaj znowu krótko, ale nie mam siły już nic pisać i wyraźnie czuję, że jest źle ;'(. Gomen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz